Everadvice – Najnowsze wieści

Twoje źródło informacji

Recenzja Rhapsody: Marl Kingdom Chronicles na Switcha
Aktualności

Recenzja Rhapsody: Marl Kingdom Chronicles na Switcha


W naszej recenzji Rhapsody: Marl Kingdom Chronicles cieszymy się, że takie rzeczy wciąż mogą istnieć i możemy miło spędzić czas z dziwnym klejnotem z historii.

Wszyscy wiemy, że gry wideo mają problem z konserwacją. Niedawne badanie przeprowadzone przez Fundacja Historii Gier Wideo odkryło, że „nakład 87 procent klasycznych gier wydanych w Stanach Zjednoczonych jest wyczerpany”. To oburzające i skupiające się tylko na jednym kraju. Firmy produkujące gry wideo chcą oczywiście zarabiać pieniądze, ale powinny mieć także obowiązek dbania o swoje dziedzictwo. I tylko niektórzy w ogóle to robią, a co dopiero robić to dobrze.

Jedna z takich firm, NIS America, ma w tym roku absolutnie wypełnioną listę wydań, a wszystkie dotyczą gier wideo z ostatnich 25 lat, charakteryzujących się unikalną mechaniką i grafiką oraz pokazujących nam małą gatunkową objazdówkę, która mogła nie zostać podchwycona przez główny nurt . Jasne, wracasz do Dooma i myślisz „to jest as”, ale też to rozumiesz ze względu na jego wpływ na mainstream. Wróciłeś do czegoś takiego jak Moon: Remix RPG Adventure i wszystko jest odrobinę zaskakujące – i mówię to w najlepszy możliwy sposób.

Wiele odległych gier może ci to zapewnić i jest to wspaniałe doświadczenie. Nawet jeśli nie uważasz, że gry są aż tak dobre, ich wielkość istnieje z innego powodu niż coś zupełnie nowego. To nie musi być najlepsza gra, w jaką kiedykolwiek grałeś, musi być po prostu wyjątkowa. I to jest właśnie magia w Rhapsody: Marl Kingdom Chronicles NIS America. To dziwna, stara gra, ale ma pewne podejście – a to jest o wiele bardziej interesujące niż brak takiego podejścia.

Jest to podwójny pakiet składający się z Rhapsody II: Ballad of the Little Princess i Rhapsody III: Memories of Marl Kingdom, dwóch gier wydanych wcześniej wyłącznie w Japonii. Pierwsza jest z 1999 r., druga z roku następnego i obie zachwycają i zachwycają w równym stopniu, co urzekają, i to jest coś wspaniałego. Choć być może najdziwniejszą częścią jest pominięcie pierwszej gry z serii…

Miniatura YouTube

W obie gry gra się jak w większość turowych gier RPG. Zaczynasz w mieście, wyruszasz, aby coś znaleźć, spotykasz po drodze ludzi, którzy udzielają ci rad, a ostatecznie musisz rzucić się w wir bitwy. Miasta i miasteczka są tętniące życiem i głupie, ze wspaniałą grafiką, szczególnie w Rhapsody II – niestety trójwymiarowe tła w sequelu nie radzą sobie tak dobrze.

Podczas gdy Rhapsody III przyjmuje podejście Dragon Questian z wieloma postaciami i rozdziałami do przerobienia, Rhapsody II jest prostsza. Jesteś Kururu, córką Corneta z pierwszej części gry i księżniczką z bardzo małą wiedzą o świecie zewnętrznym i jego zwyczajach – ma skłonność do buntu i w ciągu kilku minut od uruchomienia gry wychodzi przez okno swojej sypialni, aby wyjść i znajdź przystojnego księcia, którego poślubisz.

Kiedy spacerujesz po zamku i uciekasz przed strażnikami, wszystko od razu staje się urocze i możesz pomyśleć, że to spokojna gra dla dzieci. Jest zdecydowanie na luzie, ale w ciągu następnych kilku minut dzieje się coś dziwnego – wszyscy zaczynają śpiewać piosenkę. I to jest jedna z uroczych i wyjątkowych cech Rhapsody; że to w zasadzie musical.

Nagłówek recenzji gry Rhapsody: Marl Kingdom Chronicles Switch przedstawiający grafikę przedstawiającą dwie kobiety siedzące na cukierni, jedna w różowej sukience z długimi blond włosami, trzymająca pistolet Deser Eagle, druga w niebieskiej szarfie, brązowych rękawiczkach i butach oraz gogle na czole .

Jasne, Kururu i Crea tańczą nad jeziorem i śpiewają piosenkę o przygodzie, co nie zakłóci tej uroczej atmosfery, ale później, gdy dojdziesz do lodziarni prowadzonej przez koty, ich mała liczba to cudowna mikstura dziwnych, zabawnych i nieco niepokojących. To jest świetne.

Chociaż wszystkie te piosenki są nadal śpiewane w oryginalnym języku japońskim (z napisami), przeniesienie Rhapsody na Zachód wiąże się z żywym podkładem głosowym, wyższą rozdzielczością i doskonałą lokalizacją. Każda postać jest kreskówkowo urocza, przesadnie urocza i bardzo charakterystyczna dla siebie, co sprawia, że ​​łatwo jest wciągnąć się w wir historii.

Podczas eksploracji toczą się oczywiście losowe bitwy. Mogą toczyć walki z różnymi rodzajami potworów, takimi jak grzyby, ryby i żaby, i choć walka nigdy nie jest naprawdę wymagająca, nie jest to też zwykła mechanika odrzucenia na marginesie. Jeśli chcesz się z tym nawiązać, daje to wiele w zamian.

Zrzut ekranu z recenzji Rhapsody Marl Kingdom Chronicles Switch przedstawiający dużą grupę duszków w lesie tańczących i śpiewających.

Rhapsody II i Rhapsody III działają jednak nieco inaczej. W drugiej grze możesz kontrolować te stworzenia zwane marionetkami, aby wykonywać ataki specjalne, a także ataki podstawowe i ataki specjalne. Te dwa ostatnie działają tak, jak można się spodziewać, podczas gdy marionetki przypominają trochę wezwanie z Final Fantasy: mają unikalne animacje, zbierasz ich więcej w miarę upływu czasu i mogą być potężniejsze w pewnych sytuacjach.

Korzystanie z tych lalek następnie ładuje licznik muzyczny, który ma różne poziomy. Po osiągnięciu poziomu możesz przeprowadzić unikalny atak, a im wyższy poziom, tym potężniejszy atak. Co więcej, wszystkie te ataki polegają na rzucaniu we wroga jakimś ciastem, na przykład sernikiem.

Wszystko to składa się na zabawny melodramat serialu – kiedy po ekranie leci ciasto, by powalić dużą grupę grzybów o uśmiechniętych twarzach, trudno się nie dobrze bawić. Chaos nie kończy się jednak na torcie. Na przykład Crea, kumpelka i partnerka Kururu w tej podróży, podczas wykonywania podstawowego ataku używa czegoś, co wygląda jak pistolet Desert Eagle .44 Magnum. To po prostu śmieszne.

Zrzut ekranu z recenzji Rhapsody Marl Kingdom Chronicles Switch przedstawiający dwie dziewczyny walczące w lesie z zielonymi śluzowatymi potworami – jedna używa trąbki, druga pistoletu.

Tymczasem Rhapsody III przenosi walkę nieco dalej, w sposób nieco przytłaczający. Istnieją cztery rzędy postaci, z przodu atakujących, a wszyscy z tyłu asystujący. Niektórzy mogą wziąć udział w walce, gdy zostaną wezwani, jak marionetki, podczas gdy inni są raczej wsparciem. Jeśli ktoś zemdleje w walce, postacie znajdujące się za nim mogą ruszyć w górę. To kolejna niezwykle pomysłowa osobliwość, którą można znaleźć w tych dwóch grach, nawet jeśli nie jest najzręczniejsza.

Podsumowując, to właśnie jest najważniejszy wniosek z tej uroczej kolekcji – dziwactwa, niepowtarzalności, rzeczy tak rzadko spotykane – wszystko to sprawia, że ​​wrażenia są o wiele lepsze, niż gdybyś grał w nią zaraz po jej wydaniu. To tak, jakby coś odkopywano, zagubionego i odległego, chociaż wcale tego nie kopaliśmy. To wszystko, co robi NIS America.

Aby uzyskać więcej informacji poza naszą recenzją Rhapsody: Marl Kingdom Chronicles Switch, zapoznaj się z naszymi przewodnikami po najlepszych uroczych grach i łatwych grach, które pozwolą zachować słodycz.

Recenzja Rhapsody: Marl Kingdom Chronicles na Switcha

Rhapsody: Marl Kingdom Chronicles to urocze okno na zabawną, melodramatyczną i sympatyczną serię, której wielu nigdy by nie zobaczyło. Choć może nie jest to największa kolekcja retro na świecie, jej wielkość tkwi w jej wyjątkowości. Fakt, że możemy się tym cieszyć, czyni go tak wyjątkowym.

8

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Kamil Leworski to doświadczony specjalista od gier komputerowych, który posiada szeroką wiedzę i umiejętności w tej dziedzinie. Jego pasja do gier komputerowych pojawiła się w bardzo młodym wieku i od tamtego czasu zawsze marzył o tworzeniu wspaniałych gier, które dostarczą wiele radości i emocji graczom. Jego umiejętności projektowania gier są na bardzo wysokim poziomie, dzięki czemu potrafi tworzyć gry, które zachwycają zarówno swoim wyglądem, jak i rozgrywką. Kamil zawsze stara się, aby każdy element gry był dopracowany i połączony w całość, co sprawia, że gra jest wciągająca i angażująca. Jego umiejętności programistyczne pozwalają mu na tworzenie skomplikowanych algorytmów i mechanik rozgrywki, które sprawiają, że gra działa płynnie i bezproblemowo. Kamil jest również ekspertem w dziedzinie sztucznej inteligencji, co pozwala mu na stworzenie gier, które są inteligentne i dynamiczne. Kamil jest również bardzo kreatywnym człowiekiem, który potrafi wprowadzać innowacje i nowe rozwiązania do swoich projektów. Dzięki temu jego gry zawsze są unikalne i oryginalne. Jego umiejętności przywódcze są również godne podziwu, ponieważ potrafi poprowadzić zespół do osiągnięcia celów projektu. Kamil potrafi motywować zespół, organizować pracę i delegować zadania, dzięki czemu projekt przebiega płynnie i skutecznie. W sumie, Kamil Leworski to nie tylko specjalista od gier komputerowych, ale również osoba, która potrafi połączyć swoją pasję i umiejętności, aby tworzyć gry, które dostarczą wiele radości i emocji graczom.